Poprawia ostrość
Blog > Komentarze do wpisu
Dialog o tym, czy niepewność w kwestii wartości obliguje nas do ich poszukiwania

FILOMENES: Twierdzisz, Porfiriuszu, iż my śmiertelnicy nie mamy wiedzy o tym, co winniśmy czynić na tym świecie.

PORFIRIUSZ: Tak jest, Filomenesie. Nasza wiedza etyczna jest niepewna i bezładna, a między różnymi myślicielami brak jest zgody. Bywa tak, że nakazy głoszone jako przykazania bogów przeczą sobie wzajemnie, a ich rozmaitych interpretacji nie sposób zliczyć. Wszystko, co do tej pory powiedziano na temat moralności, zdaje się puste i nieuzasadnione.

FILOMENES: Wygląda na to, Porfiriuszu, że rodzaj ludzki pozostawiony został bez żadnych wskazówek etycznych, na których można by polegać. Co tedy począć?

PORFIRIUSZ: To widać całkiem wyraźnie, że w tym smutnym stanie niewiedzy jedynym godziwym zadaniem każdego wolnego człowieka jest poszukiwanie owych nieodkrytych obiektywnych wartości, które obecnie są dla naszego rodzaju zakryte.

FILOMENES: Czy możliwe, aby ów nakaz poszukiwania wartości pochodził właśnie od tych wartości, które kiedyś odkryjemy?

PORFIRIUSZ: Rzecz jasna niemożliwe — wszak tych wartości jeszcze nie poznaliśmy, nie możemy więc na ich podstawie głosić niczego.

FILOMENES: A zatem nakaz ów musi należeć do naszej obecnej wiedzy etycznej?

PORFIRIUSZ: Niewątpliwie, tylko taką wiedzę bowiem posiadamy.

FILOMENES: Zauważ jednak, drogi Porfiriuszu, że nie możemy uznać tego nakazu za całkowicie pewny i prawidłowy.

PORFIRIUSZ: Dlaczegóż to?

FILOMENES: Gdyby bowiem takim był, oznaczałoby to, wbrew twemu twierdzeniu, że rodzaj ludzki posiada jednak niekwestionowalną wiedzę o tym, co należy czynić.

PORFIRIUSZ: Być może posiada.

FILOMENES: Ale skoro byśmy taką wiedzę już posiadali, jakiż powód mielibyśmy, iżby takowej wiedzy szukać? Czy podobna szukać czegoś, co się już znalazło?

PORFIRIUSZ: Niepodobna szukać tego samego, co się już posiada, ale może być, że jedyną pewną (jak dotychczas) wartością jest poszukiwanie innych wartości.

FILOMENES: Ale zauważ, Porfiriuszu, że teraz nie mówisz już, że nie mamy żadnej nieomylnej wiedzy etycznej i dlatego winniśmy jej poszukiwać. Mówisz, że — wręcz przeciwnie — wiemy, co mamy na tym świecie czynić, a tą rzeczą jest, nieco paradoksalnie, szukanie innych rzeczy, które powinniśmy robić. Można by zapytać, dlaczego powinniśmy robić właśnie to, ale byłoby to, jak rozumiem, pytanie naiwne, bowiem w twej koncepcji poszukiwanie wartości jest wartością samą w sobie, a przecież wartości same w sobie są takimi właśnie dlatego, że nie dają się wyjaśnić poprzez inne wartości.

PORFIRIUSZ: Niekoniecznie. Przyszło mi do głowy, że poszukiwanie wartości może nie być wartością samą w sobie, a jedynie środkiem do osiągania innych wartości. Takie rozwiązanie ma tę zaletę, że motywuje nas do poszukiwania wartości, nawet jeśli nie wiemy, czy jakiekolwiek wartości w ogóle istnieją. Jeżeli bowiem nie ma żadnych wartości, to każda rzecz, której poświęcimy swoje życie, będzie jednakowo pozbawiona sensu — możemy więc poszukiwać wartości tak samo jak robić cokolwiek innego. Jeżeli natomiast jakieś wartości istnieją, to poszukując ich, dążymy do ich realizacji.

FILOMENES: W takim ujęciu, Porfiriuszu, widzę poważną trudność. Skoro poszukiwanie wartości miałoby być jedynie środkiem osiągania wartości, to skąd wiadomo, że jest to środek skuteczny? Trudno przecież wskazać na tym świecie bodaj jeden niezawodny środek do osiągania jakiegokolwiek celu.

PORFIRIUSZ: Ależ Filomenesie, jest to chyba dość oczywiste, że poszukiwanie celu sprzyja realizacji tegoż?

FILOMENES: Niezupełnie. Co, jeśli prawdziwą wartością jest powstrzymywanie się od poszukiwania wartości?

PORFIRIUSZ: Ach, Filomenesie! Cóż za złośliwy kontrprzykład! Wśród wszystkich potencjalnych celów na tym świecie akurat coś tak sztucznego i osobliwego miałoby być prawdziwą wartością? Doprawdy, wydaje się to mało prawdopodobne, wręcz absurdalne.

FILOMENES: Widzę, Porfiriuszu, że masz całkiem sporo wiedzy o tym, jakie mogą być prawdziwe wartości i które rzeczy mają większą szansę tymi wartościami się okazać. Czy wolno mi zapytać, skąd ci wiadomo, że właśnie powstrzymywanie się od poszukiwania wartości nie ma największej szansy okazać się wartością — większej niż wszystkie inne potencjalne rzeczy?

PORFIRIUSZ: Po prostu wszystkich potencjalnych celów jest wiele, zaś twój przykład tylko jeden. Byłoby zaiste bardzo niezwykłe, gdyby wartością okazał się być właśnie ten jeden wymyślony przez ciebie cel, a nie któryś z tak wielu pozostałych celów.

FILOMENES: Hola, hola, Porfiriuszku! Zdaje mi się, że czynisz ciche założenie, iż mamy tu do czynienia z jakimś losowaniem jednego celu spośród wszystkich możliwych celów, niczym losów z urny. Skąd jednak wiesz, że wylosowanie każdego celu jest tak samo prawdopodobne? Co, jeśli właśnie ten mój cel ma tak wielkie prawdopodobieństwo wylosowania, że przekracza ono prawdopodobieństwo wylosowania wszystkich innych celów razem wziętych?

PORFIRIUSZ: Znowu wydaje się, że tak być nie może.

FILOMENES: A czy uważasz to za wiedzę pewną czy jedynie prawdopodobną? Jeżeli to drugie, to od razu spytam, czy ocena tego z kolei prawdopodobieństwa jest wiedzą pewną?

PORFIRIUSZ: Zapędziłeś mnie w kozi róg, zręczny Filomenesie. Z tego, co żeśmy tu powiedzieli, pokazuje się, że albo dysponujemy jakąś tajemniczą, zupełnie pewną wiedzą o tym, co może być wartością, lub przynajmniej o prawdopodobieństwach rządzących tym zagadnieniem, albo takiej wiedzy w sobie nie odnajdujemy i wówczas wypada nam tylko przyznać się do całkowitej ignorancji w kwestii etyki.

FILOMENES: Zaiste, w braku owej zagadkowej, nieomylnej wiedzy nie wolno nam nawet twierdzić, że sens ma poszukiwanie wartości. Bo jeśli takie postępowanie miałoby być wartością samą w sobie, skądże pewność co do tej wartości? A jeśli miałby być to środek do osiągania innych, nieznanych nam obecnie wartości, skądże przeświadczenie, że nie jest to środek przeciwskuteczny?

środa, 04 czerwca 2008, cthinker

Polecane wpisy

  • O satyrze i ranieniu cudzych uczuć

    Moje sprostowanie w kwestii odpustów kościelnych doczekało się ciekawego komentarza ze strony Profeta, wiernego czytelnika tego bloga:(...) o ile w pierwotnej

  • Sprostowanie w kwestii odwiedzania cmentarzy

    Środowiska blisko związane z Kościołem Katolickim zwróciły mi uwagę, iż w moim artykule pt. „ Ile kosztują nas zmarli? ” błędnie przedstawiłem stan

  • Ile kosztują nas zmarli?

    Święto Wszystkich Kamiennych Płyt Jest taki dzień w roku, kiedy każdy Polak odkłada na bok swoje zajęcia i wsiada w samochód, pociąg, tramwaj lub autobus po to,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
O autorze

Tomasz Szynalski

E-mail: "t" + nazwisko + "małpa" + "gmail.com"

Moje zdjęcia na Flickerze